W Gliwicach znów pojawił się temat tramwajów, choć wydaje się, że jego echa już przycichły. Zainteresowanie tym środkiem transportu nieco spadło, a zarówno władze miasta, jak i spółka Tramwaje Śląskie S.A. nie prowadzą obecnie intensywnych działań w tym kierunku.
Geneza dyskusji o tramwajach
Zima tego roku przyniosła nieoczekiwane ożywienie w kwestii powrotu tramwajów do Gliwic. Podczas spotkania online prezydent miasta, Katarzyna Kuczyńska-Budka, wspomniała o podjętych rozmowach z Tramwajami Śląskimi S.A., które mogłyby doprowadzić do przywrócenia tramwajów. Choć rzecznik prezydent zaznaczył, że rozmowy były raczej nieformalne i wstępne, temat zyskał na popularności. Wśród mieszkańców i lokalnych polityków, jak wiceprzewodniczący Rady Miasta Kajetan Gornig, dyskusja nabrała tempa.
Aktualny status prac nad koncepcją
Po upływie kilku miesięcy pojawiła się informacja, że prace nad koncepcją przywrócenia tramwajów wstrzymano. Marcin Michalik, Dyrektor Infrastruktury i Rozwoju Tramwajów Śląskich S.A., wyjaśniał, że spółka skupia się teraz na innych projektach, jak problemy związane z chorzowską estakadą.
Planowane inwestycje i ich wpływ na komunikację
Władze Gliwic skupiają się na modernizacji ul. Chorzowskiej, co może utrudnić powrót tramwajów. Planowana rozbiórka torowiska prowadzącego do zajezdni zamyka drogę do odtworzenia dawnej trasy tramwajowej. Jak podkreśla Mariusz Kopeć, rzecznik prezydent Gliwic, projekt przebudowy ulicy jest realizowany zgodnie z planem, a dokumentacja techniczna uzyskała zezwolenie ZRID.
Przyszłe wyzwania i koszty
Otwartą kwestią pozostaje wytyczenie nowych tras dla tramwajów. Eksperci z Politechniki Śląskiej już w 2009 roku sugerowali potrzebę zmian w siatce połączeń. Nie mniej istotnym problemem jest finansowanie – budowa kilometra linii tramwajowej to koszt nawet 25 milionów złotych, a zakup jednego tramwaju to około 10 milionów. Katowice mogą służyć jako przykład trudności – tam projektowanie nowych linii trwa już prawie dekadę.
Podsumowując, powrót tramwajów do Gliwic, choć nadal interesujący dla niektórych mieszkańców, wydaje się być odległą perspektywą. W obecnej chwili temat wygląda na sondowanie nastrojów mieszkańców przez nową administrację miasta, co oznacza, że zwolennicy tego rozwiązania muszą uzbroić się w cierpliwość.